piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział I - I love you, idiot.

Perspektywa Reiko - Aki
Perspektywa Rukii - Taka-chan

***

Rukia ze skwaszoną miną przyglądała się rachunkowi, który z lekka nadszarpnął jej kieszeń. Delikatnie zgniotła go w drobnych łapkach, i gdy nikt nie patrzył, wyrzuciła go na chodnik. Reiko stała jakieś dwadzieścia metrów od kawiarni. Postanowiła skorzystać ze swych umiejętności ninji i w trybie natychmiastowym znaleźć się za dziewczyną. Tak też zrobiła. Żaden z przechodniów nawet nie zdążył się zorientować, kiedy ta drobna osóbka przemieściła się kilka metrów dalej, stąd na ich twarzach pojawiło się niemałe zdziwienie, a nawet strach.
Na szczęście Reiko nie była w pełni świadoma tego, co właśnie miało miejsce. Pozwoliło to Rukii sprawić jej maleńką niespodziankę. Delikatnie dźgnęła ją palcem wskazującym pomiędzy łopatkami.

W chwili, kiedy zaczęła kończyć drugiego papierosa poczuła coś między łopatkami i w ułamku sekundy odskoczyła jak oparzona w bok. Kiedy zauważyła, że to Rukia westchnęła z ulgą.
- Ach, to tylko ty... - w jej głosie dało się usłyszeć nutkę zdenerwowania, które starała się stłamsić aby nie podpaść Uru, że zachowuje się źle wobec jej znajomych. Oparła się o słup obserwując bacznie dziewczynę, z nadzieją, że sama zaproponuje gdzie mogą pójść. Nie wiedziała o niej kompletnie nic, co równało się z tym, że nie wiedziała co ją zainteresuje, a co nie.

- Tak, to tylko ja. - odpowiedziała przesłodzonym głosem, szeroko otwartymi oczami patrząc na zszokowaną Reiko. W duszy dziękowała Uru, że nie wspomniała słowa o jej nietypowej umiejętności.
Wyprostowała się wypinając lekko piersi do przodu i podeszła do dziewczyny, której twarz wyglądała, jakby dopiero kodowała sobie zaistniałą sytuację. Delikatnie trąciła jej dłoń swoją, po czym spojrzała w oczy.
- To... Gdzie najpierw idziemy? - zapytała nieśmiało przygryzając wargę.

W chwili, kiedy poczuła jej dłoń wyprostowała się szybko i przyległa całą tylną powierzchnią ciała do słupa, wyglądając jak ofiara gwałtu w ślepej uliczce. Zmieszała się lekko przez dziwne zachowanie Rukii, zachowywała się jakby próbowała ją poderwać, ale jednocześnie była wystraszona przez to, że została po raz kolejny dotknięta celowo. Spojrzała na swoje glany wzruszając ramionami.
-Nie wiem, zależy co chciałabyś zobaczyć.

- Nie znam jeszcze zbyt dobrze miasta. - Rukia wręcz przewiercała ją spojrzeniem. Zauważyła nagłą zmianę zachowania Reiko. Z pewnego siebie punka stała się nagle wystraszoną, małą dziewczynką. Maskowała to dość dobrze, lecz Ru miała już dość spore doświadczenie w wyłapywaniu szczegółów. Lekkie drżenie ciała oraz przyspieszony oddech były wystarczającym dowodem, iż Reiko panicznie się czegoś przestraszyła. Tylko czego...?
- Reiko... Wszystko w porządku? - zmartwiona podeszła bliżej niej i ponownie złapała za nadgarstek, tym razem silnie trzymając.

Chciała już coś powiedzieć, kiedy jej ciało znowu przeszedł dreszcz strachu. Dosłownie po ułamku sekundy poczuwszy dotyk na nadgarstku szarpnęła ręką i odsunęła się na jakiś metr.
- Nie dotykaj mnie! - po chwili zauważyła jak przechodnie je obserwują, więc wyprostowała się i zaczęła co chwilę poprawiać włosy patrząc niepewnie na Rukię. Było jej trochę głupio przez to co przed chwilą zrobiła, ale to był jej odruch obronny. Tak, Reiko bała się dotyku. Było jej z tym ciężko w aż tak zatłoczonym mieście, gdzie co chwila wpadali na ciebie przypadkowi ludzie lub ktoś nagle z zaskoczenia łapał cię za ramię aby spytać o godzinę bądź drogę do jakiegoś sklepu.

Instynktownie zamrugała szybko, jakby chciała się upewnić, że to, co właśnie się stało nie było jakimś wybrykiem jej wyobraźni. Powoli wszystkie fakty zaczęły układać się w jej główce w logiczną całość. Rukia była inteligentną i aż nadmiernie spostrzegawczą osobą, którą nie sposób było w jakikolwiek sposób przechytrzyć.
- Czy ty... - w jej głosie można było wyczuć subtelną nutkę wahania. Chciała jak najlepiej dobrać słowa, aby bardziej nie spłoszyć swojej towarzyszki. - ...boisz się, gdy inni cię dotykają?
Popatrzyła na nią z mocno widoczną troską w oczach. Miała już do czynienia z podobną osobą, lecz znajomość z nią nie zakończyła się zbyt dobrze. Tym razem nie chciała mieć powtórki z rozrywki.

- Nie, znaczy tak, znaczy... - nie wiedziała co powiedzieć, ponieważ nienawidziła mówić wprost o takich rzeczach. - Chodźmy już gdzieś po prostu.
Wyjęła z kieszeni paczkę Mild Seven Lights i zapaliła kolejnego papierosa, zaciągając się tym tak mocno, że omal nie zaczęła kaszleć. Ze spokojem wypuściła dym i próbowała opanować swoje ciało, patrząc na minę Rukii pełną troski co ją niemal zdziwiło. Nigdy nikogo nie ruszyło tak bardzo to, że Reiko czegoś się boi. Może dlatego, że zawsze zgrywała taką pewną siebie i wszyscy myśleli, że w takich chwilach sobie żartuje? Schowała wolną dłoń do kieszeni ściskając w środku słuchawki z nadzieją, że pomoże jej to jakoś.

Westchnęła cicho. Mimo niezbyt dobrego pierwszego wrażenia polubiła Reiko, choć nie miała zamiaru tego okazywać, co wychodziło jej dość marnie. Jedną z jej wad było między innymi nieumiejętność ukrywania uczuć przed osobami, na których jej zależy.
Chciała odpędzić od siebie myśl, że zakochała się w Reiko. Od kilkunastu lat jej serce pozostawało zimną bryłą lodu, którą nie sposób było stopić. Powodem tego stanu były przeżycia z dzieciństwa, podczas których widziała, jak z pozoru wieczna miłość ulega wręcz natychmiastowemu zniszczeniu. Po rozwodzie rodziców poprzysięgła sobie, że nigdy nie będzie w żadnym związku, skoro miłość nie istnieje. Przez cały ten czas zdążyła utworzyć psychiczną barierę ochronną przez którą, mimo licznych kontaktów z kobietami, które pociągały ją fizycznie, nie była w stanie pokochać żadnej istoty ludzkiej.
Przez nagłe przywołanie wspomnień ogarnęła ją trudna do pokonania melancholia. Stojąc bez ruchu wpatrzona pustym wzrokiem w bliżej nieokreśloną przestrzeń, wręcz przerażająco przypominała delikatną lalkę z porcelany zamkniętą w szklanym kloszu.

Przyglądała jej się dłuższą chwilę. Gdy miała nieobecny wyraz twarzy, wydawała się jeszcze piękniejsza. Taka spokojna, delikatna... Chwila, co to ma być, pomyślała w duszy i potrząsnęła głową. Niepewnie się przysunęła i dźgnęła ją palcem w ramię.
- Halo, jest tu kto? Ziemia do Rukii. - strzepnęła z kawałka wypalonego papierosa popiół, który zniknął wraz z wiatrem. Obserwowała ją cały czas z lekkim zaciekawieniem. Myślała, że będzie sztywno i nudno, a tu okazuje się, że najpierw czarnowłosa zachowuje się jakby z nią flirtowała, a potem wygląda jak jakaś porcelanowa laleczka. Nagle zaczęła wątpić, czy nie chce jej lepiej poznać, chociaż z daleka można było zauważyć, że obie się od siebie różnią i nie wiadomo czy w ogóle ich relacje pozostaną dobre.

Szybko zamknęła oczy i potrząsnęła lekko głową, aby oczyścić się z nadmiaru myśli. Popatrzyła na nią lekko szklistymi oczami.
- Ymm... Co? - nadal tkwiła jedną nogą w swoim wyimaginowanym świecie. Nerwowo zaczęła miętolić kokardę sukienki, cały czas utrzymując z nią kontakt wzrokowy. Nie lubiła aż tak drastycznych powrotów do "świata żywych".

- Coś się stało...? - nie wiedziała co zrobić, czy lepiej to zignorować czy też nie. Zaczęła się dziwnie zachowywać, obie  nagle się zmieniły. Poczuła się dziwnie od momentu gdy przypadkiem ich oczy się spotkały. Wygląda na to, że żadna z nich nie miała zamiaru odwrócić wzroku.

- Po prostu... Po prostu się zamyśliłam. - czuła, że musi przerwać łączący je kontakt wzrokowy, lecz nie miała na tyle silnej woli, aby to zrobić. W oczach Reiko było coś uzależniającego. Coś, co sprawiało, że chciała w nie patrzeć non stop. W jej czekoladowych oczach Rukia wychwyciła dziwną iskierkę, z którą nigdy wcześniej u innych osób się nie spotkała. To jeszcze bardziej pchnęło ją do tego, aby jakoś się do niej zbliżyć. Przez jej głowę nagle zaczęły przewijać się miliony z niczym nie związanych myśli. Czy właśnie tak wygląda zakochanie...?

- Może lepiej chodźmy w spokojniejsze miejsce, bo tu jest za dużo ludzi... - wyrzuciła resztkę papierosa i schowała drugą dłoń do kolejnej kieszeni. Nadal była trochę wystraszona przez to, że co chwila ktoś się przypadkiem ocierał o jej ramiona. Rozejrzała się dookoła przez co przerwała kontakt wzrokowy z Rukią. Wydawało jej się, że stoją tak wieczność, a zapewne minęło dopiero parenaście minut.

Dla otrząśnięcia poklepała się delikatnie po policzkach.
- Dobry pomysł. - znów wyprostowała się, dzięki czemu wydawała się odrobinę wyższa niż w rzeczywistości. Powolnym krokiem zaczęła iść przed siebie, nie zwracając uwagi na zostającą w tyle dziewczynę. Potrzebowała chwili na ochłonięcie. Zwykłe spojrzenie w oczy, a ile wrażeń w tym czasie jej dostarczyło! Więcej niż godzina namiętnych pocałunków pod ryzykiem przyłapania przez ojca. Idąc tak nieświadomie, subtelnie machała swoimi tyłami, które były dodatkowo podkreślane przez obcisłą sukienkę.

Ruszyła w odstępie za nią szurając glanami o chodnik. W pewnym momencie przyłapała się na obserwowaniu jej zgrabnego tyłka, który świetnie się prezentował z tą sukienką. Szybko odwróciła wzrok, lekko zakłopotana czego Rukia na szczęście nie zauważyła. Wbiła wzrok w chodnik starając się nie spanikować przez wzrastający tłum ludzi na ulicy, która  robiła się coraz węższa. Zastanawiała się gdzie dotrą, skoro Rukia nie zna jeszcze miasta i idzie na przedzie, jakby doskonale wiedziała gdzie zamierza iść.
Z każdym przebytym metrem uliczka stawała się coraz węższa, a tłum zaczął powoli się rozrzedzać. Rukia szła stanowczo przed siebie, rozglądając się co jakiś czas, czy aby przypadkiem nie pomyliła drogi. Mimo, iż nie znała dość dobrze miasta, przez miniony tydzień zdążyła rozpracować jego małą część i znaleźć miejsce z dala od wszelkiej cywilizacji. Przeszła jeszcze kilka kroków, po czym nagle skręciła w małą uliczkę. Przyległa do ściany budynku czekając na Reiko.

Dopiero po dłużej chwili znalazła się obok Rukii, która zabawnie wyglądała przylegając tak do muru. Rozejrzała się dookoła nie za bardzo wiedząc gdzie zmierzają.
- Tak właściwie to gdzie ty nas prowadzisz? - Reik​o miała pokazać jej miasto, a na razie role się odwróciły. Co jeśli chce zaprowadzić ją w ślepą uliczkę i zgwałcić? Oczywiście to mało prawdopodobne, ale z nią wszystko możliwe z tego co jej się wydawało. Było strasznie wąsko, a ludzie wprost się przepychali aby przedostać się do przodu. Reiko była odrobinę zdezorientowana,​ ponieważ w tej części akurat nie bywała za często. To pewnie dlatego, że jest mało swobody, a przechodnie co chwila przeklinają na innych, że ich prawie przewrócili lub wytrącili coś z rąk.

- Zaufaj mi... - mruknęła cicho odwracając się od niej. Lekko przyspieszyła kroku. Wraz z posuwaniem się w głąb uliczki ludzie zaczęli niknąć, a potężne, szklano-betonowe​ wieżowce zmniejszały swe rozmiary. W tej okolicy droga stawała się nierówna i mniej zadbana, między kostkami brukowymi można było dostrzec mech, trawę czy nawet mlecza kwitnącego samotnie gdzieś na uboczu. Po kolejnych 10 minutach drogi, nowoczesne bloki zaczęły zastępować zwykłe, urządzone w tradycyjnym, japońskim stylu domki, a zieleń i kwitnące kwiaty zaczęły stanowić główny element krajobrazu. Rukia uśmiechnęła się lekko, po czym nagle skręciła na polną dróżkę, aby następnie do połowy zniknąć w kłosach pszenicy.

Reiko podążała cały czas za nią całkowicie tracąc orientacje w terenie. Najpierw wydawało się, że oddaliły się od jakiejkolwiek cywilizacji, a po chwili zaczęły się pojawiać jakieś domki. Kiedy Rukia praktycznie zniknęła jej z pola widzenia w pszenicy, dziewczyna zwątpiła czy dalej za nią iść. W ostateczności przyśpieszyła kroku tak, aby iść prawie równo z nią.
- Możesz mi w końcu powiedzieć gdzie idziemy? - rozglądała się cały czas z nadzieją, że zauważy coś, co oświeci ją dokąd zmierzają. Gorzej będzie z powrotem do domu, jeśli nie zapamięta drogi powrotnej.

- Tam! - wskazała na majaczące w oddali drzewo wiśni, rosnące przy małym jeziorku. Nie zwracając na nią uwagi zaczęła zrywać dorodniejsze kłosy zboża i pleść z nich wianek. Mimo, że dawno tego nie robiła, wychodziło jej to dość zręcznie. Rukia do 10 roku życia mieszkała w małej wiosce na południu Japonii, więc przystosowała się do wiejskiego życia. Ba, wręcz nawet jej go brakowało! Dlatego właśnie tak bardzo lubiła zapuszczać się w pozamiejskie tereny.

Obserwowała ją przez cały czas patrząc jak plecie wianek. Zauważyła jak bardzo odpowiada jej to miejsce. Reiko od zawsze była wychowywana w mieście i bardzo rzadko je opuszczała. Nie rozumiała za bardzo obecnej sytuacji, w jaką wprowadziła ją Rukia. Miały zwiedzać miasto, a teraz są na jakiejś łące we wsi.
- Po co tutaj przyszłyśmy? - nie​ za bardzo interesowała ją pobliska okolica. Wolała zawrócić do domu i pograć na basie lub po prostu wylegiwać się w łóżku. Niestety gdyby teraz zostawiła dziewczynę samą, Uru na pewno by ją za to zabiła.

- Nie podoba ci się tu? - gotowy wianek wplotła sobie w rozczochrane włosy. Gdy wyszły spomiędzy kłosów zboża, ostrożnie zaczęła stąpać po trawie, aby przypadkowo nie zdeptać jakiejś rośliny. - Świeże powietrze, brak ludzi, śpiew ptaków, zapach kwiatów... Czegoż chcieć więcej?
Zakręciła się lekko w miejscu, przez co jej sukienka delikatnie się podniosła, gdyż była dość zwiewna. Lekki powiew wiatru i już mogłaby przypominać samą Marilyn Monroe!

- Skoro tak bardzo podoba ci się to miejsce, to po cholerę zamieszkałaś w mieście? - Reiko była lekko zdenerwowana, ponieważ nie dość, że musi z nią spędzić cały dzień jak to Uru jej kazała, to jeszcze ta dziewczyna prowadzi ją gdzie chce nie pytając nawet o zdanie. Lubi ciszę i spokój ale siedząc  s a m a, z jakąś książką w dłoni lub patrząc w sufit. Każdy woli co innego, ale ona akurat nie chciała tutaj teraz przychodzić, tylko pokazać Rukii to, co trzeba i pójść do domu. Nie lubiła, gdy ktoś podejmował decyzje za nią, przede wszystkim ktoś, kto jest jej obcy.

Rukia zdziwiła się nagłą zmianą tonu głosu Reiko. Jedną z kilku rzeczy, których wprost nienawidziła był pretensjonalny ton głosu, podczas gdy w zasadzie nic takiego nie zrobiła. Uśmiech momentalnie spełznął z jej twarzy, która przybrała nieodgadniony wyraz. Delikatnie zacisnęła ręce w piąstki. Obudziła się w niej właśnie wrodzona złośliwość, której nie miała zamiaru hamować.
- Skoro tak bardzo za mną nie przepadasz, to po cholerę tutaj za mną przyszłaś? - odpowiedziała z przekąsem.

Nie zdziwiła się ani trochę na jej zachowanie, jedyne co zrobiła to wywróciła oczami.
- Miałam z Uru umowę, że oprowadzę cię po mieście, a nie jakiejś łące. I nie powiedziałam, że za tobą nie przepadam, bo nawet cię nie znam. Jesteś mi po prostu obojętna jak reszta ludzkości.

- Ta łąka z tego co mi wiadomo również leży w obrębach miasta. - Z każdym wypowiedzianym słowem coraz bardziej się nakręcała. - Och, to dziwne... Jeszcze pół godziny temu patrzyłaś na mnie, jakbyś chciała mnie przelecieć.
Z jej głosu wprost ciekł jad. Rukia nienawidziła gdy coś nie szło po jej myśli. Była niezależną kobietą, która wyznawała zasadę "po trupach do celu". Nawet gdyby chciała, nie potrafiła odpuścić.

- 'Chciała mnie przelecieć'', że co proszę? Nie jestem lesbijką, ani nic z tych rzeczy, chyba z kimś mnie pomyliłaś. – odgarnęła grzywkę bardziej na bok i skrzyżowała dłonie. Miała już dosyć towarzystwa Rukii i wmawiania jej czegoś, czego nawet sobie nie pomyślała. Zaczęła patrzeć w niebo i ją ignorować. Próbowała myśleć o czymś, co ją uspokoi ale jej głowę zaprzątały myśli, że ta rozmowa nie ma sensu ani ich poznanie się.

- To dziwne, bo na nią wyglądasz. - kolejna rzecz która była w stanie wyprowadzić Rukię z równowagi. Podważanie jej zdania. Nawet gdy się myliła, jej duma nie pozwalała się do tego przyznać. Lekko drgającymi dłońmi wyciągnęła z torebki paczkę papierosów. Zapaliła jednego i zaciągnęła się nim. Cały czas lustrowała wzrokiem Reiko. Nawet zdenerwowana wydawała się jej piękna. Wypuściła dym papierosowy wprost na nią.

Odsunęła się na tyle szybko, aby ominąć dym i spojrzała znowu na nią.
- Może i wyglądam, ale nią nie jestem. - głos miała odrobinę spokojniejszy, chociaż nadal była podenerwowana. Jedyne czego teraz chciała, to wynieść się stąd i mieć już święty spokój.

- Wiem swoje. - uśmiechnęła się sarkastycznie, po czym odwróciła na pięcie i udała w stronę wiśni, strzepując popiół z papierosa. Nie wyglądała już tak niewinnie jak wcześniej. Wprost kipiała dumą i pewnością siebie, gotowa rozgnieść w pył każdego, kto stanie jej na drodze. Tak właśnie wychowywał ją ojciec zaraz po wyprowadzce od matki.

Westchnęła cicho i udała się drogą, którą przyszły. Miała już dosyć towarzystwa tej dziewczyny i w duszy poprzysięgła sobie, że nie zamierza jej już więcej spotkać. Z powrotem nałożyła słuchawki i zapaliła kolejnego papierosa. Z każdą chwilą coraz bardziej się odprężała, chociaż nieświadomie coś nie dawało jej spokoju odkąd poznała Rukię.


***

No, dotrzymałyśmy obietnicy i wyrobiłyśmy się z rozdziałem  pierwszym na dziś. Zapraszamy do komentowania. ^ ^ 

czwartek, 17 kwietnia 2014

Prolog - I love you, idiot. [Reiko x Rukia]

Perspektywa Reiko - Aki
Perspektywa Rukii - Taka-chan

***

Pewnej soboty wolnej od pracy, kiedy można nareszcie się porządnie wyspać Reiko była już na nogach i brała prysznic. Było ledwo po ósmej, a już miała zaplanowany cały dzień dzięki swojej przyjaciółce. Uru postanowiła, że przedstawi ją swojej koleżance, która niedawno wprowadziła się do miasta i oprowadzą ją po najważniejszych miejscach. Nie widziało jej się to zbytnio, ponieważ zamierzała cały dzień leżeć i oglądać telewizję, zajadając się przy tym puddingiem. Z racji, iż Reiko jest bardzo powolna, zjedzenie śniadania i ogarnięcie się zajęło jej sporo czasu, przez co była praktycznie spóźniona. Niespecjalnie się spiesząc wyszła z domu żegnając swoją kochaną papugę i ruszyła w tłum. Oczywiście po drodze zajrzała do sklepu muzycznego, aby  zobaczyć czy są jakieś nowe basy, kupiła w sklepie dwa kitkaty i napój energetyczny. Zbliżając się do kawiarenki spojrzała na zegarek, który pokazywał jej prawie godzinne spóźnienie. Westchnęła cicho, w myślach wyobrażając sobie jaką awanturę jej zrobi Uru i powoli weszła do budynku.

Z każdym kolejnym kwadransem na ich stoliku przybywało filiżanek. Zdenerwowana Uru za każdym razem zamawiała coraz to wymyślniejszy rodzaj kawy. Rukia obserwowała jej poczynania z niemałym rozbawieniem. Wiedziała, że wraz z wydłużającym się czasem oczekiwania, Uruha byłaby w stanie przerzucić się na coś mocniejszego, co dodatkowo poprawiało jej humor. Sama przez ową godzinę nie zdążyła dopić swojej herbaty, która zdążyła stać się już zimna. Nie przejmowała się zbytnio straconym czasem, gdyż wykorzystywała go na czytanie książki swojego ukochanego autora oraz obserwowaniu różnorakich reakcji mężczyzn, którzy potykali się,  ślinili lub zaczęli plątać słowa, patrząc na jej postać. Rukia była wyjątkowo piękną kobietą. Posiadała urodę porcelanowej lalki, czego inne panny w jej wieku chorobliwie jej  zazdrościły. Sięgające do ramion krucze włosy z wściekło różowymi końcówkami sprawiały, że mimo niskiego wzrostu dość łatwo było ją rozpoznać w tłumie. Na drobną twarzyczkę zawsze starannie nakładała make-up. Pełne usta podkreślała koralową szminką, natomiast oczy malowała w stylu popularnego wówczas visual-kei. Jedynym jej kompleksem była szyja i podbródek. Lecz i na to znalazła sposób, rysując na niej podłużne, czarne pasy. Jej ubiór również należał do dość nietypowych. Gustowała bowiem w amerykańskiej modzie pierwszej połowy dwudziestego wieku. Tego dnia również nie obeszła się bez kraciastej sukienki za kolano, idealnie podkreślającą wcięcie w talii.
Podniosła wzrok znad książki, aby znów spławić kolejnego, chętnego na jej cnotę, osobnika. Przez jej nonszalancki styl bycia, przyszyła sobie metkę zimnej suki u osób płci przeciwnej. Wynikał on z jej wrodzonej złośliwości, jak i braku zainteresowania mężczyznami. Rukia bowiem była lesbijką.
Nagle drzwi do kawiarni otworzyły się z hukiem.


Blondynka rozejrzała się po pomieszczeniu i od razu, po wyłapaniu wzrokiem swojej przyjaciółki, ruszyła w stronę stolika. Dopiero po dłużej chwili zauważyła dziewczynę, którą za chwilę pozna. Była cholernie ładna, choć nie w jej guście, co i tak było mało ważne, ponieważ nie szukała sobie nikogo. Rozwaliła się na krześle bez słowa i położyła nogi na stole, jakby była u siebie w domu. Reiko nie była typem osoby, która przejmuje się tym, że są w miejscu publicznym i nie wypada czegoś robić. Żyła po swojemu i tylko w szczególnych wypadkach zachowywała się tak jak trzeba. Zauważyła jak Uru próbuje zabić ją spojrzeniem. Po chwili jednak bierze głęboki wdech, aby powoli wypuścić powietrze i zacząć rozmowę.
- Obiecałaś się nie spóźnić. - powstrzymywała się od wybuchnięcia śmiechem. Złość w  jej głosie zawsze Reiko śmieszyła. Nie odpowiedziała jej, tylko skrzyżowała ręce i spojrzała na porcelanową panienkę. Miała w sobie coś, co nie zachęcało jej do poznania się z tą nieznajomą, ale przysięgała, że nie zmyje się do domu i zostanie do samego końca. Poprawiła swoją bluzkę z ukochanym zespołem ''Sex Pistols'' i po dłużej chwili wymamrotała pod nosem coś w stylu ''przepraszam'' w stronę ich obu. Nie wiedziała co robić, czy Uru już mówiła jej jak ma na imię, więc myślała jak zacząć rozmowę. Przesuwając nogi bardziej w bok aby lepiej widzieć tę panienkę, przeczesała włosy palcami i westchnęła ciężko.
-Jestem Reiko, blablabla, miło mi cię poznać i witam w naszym mieście.


Rukia zmierzyła dziewczynę chłodnym spojrzeniem. Na pierwszy rzut oka wymijająco przypominała mężczyznę, lecz po głębszej analizie jej wyglądu wykluczyła możliwość, że jest to bezczelny facet, który po prostu się do nich dosiadł. W duchu westchnęła z ulgą, jednak jej błogi spokój nie trwał zbyt długo. Otóż kilka centymetrów od jej filiżanki spoczęły ciężkie, około dwudziestodziurkowe glany. Dziewczyna odsunęła się z niesmakiem, przytulając do piersi książkę. Niechętnie zgasiła papierosa, kątem oka obserwując Uruhę, która w danym momencie przypominała bombę bliską detonacji. Zadziornie się uśmiechnęła, po czym wróciła do lustrowania wzrokiem przybysza. Mimo odrzucającego zachowania, w jej wyglądzie było coś... Pociągającego, co nie pozwoliło Rukii odwrócić wzroku.


- Rukia... Miło mi cię poznać, Reiko. - odpowiedziała chłodno na niedbałe przywitanie.
- No więęęc... Co robimy? - zapytała bezinteresownie patrząc tym razem na Uru.
- Chyba raczej wy. Ja muszę pomóc koleżance w czymś, a ty oprowadzisz Rukię.
Rozdziawiła szeroko usta ze zdziwienia. Zdjęła szybko nogi ze stolika i wyprostowała się powstrzymując furię. Nie zamierza męczyć się cały dzień z kimś kogo nie zna, chociaż lepiej będzie jak nie zaprotestuje z racji, iż zna Uruhę i wie, do czego jest zdolna jeżeli teraz pójdzie.
- Idę zapalić, jak skończycie ploteczki to przyjdź i zabiorę cię gdzieś… Tam. - wstała po czym od razu wyszła na ulicę. Wyjęła słuchawki, włączyła ''Through My Eyes'' Pistols'ów i zapaliła papierosa. Zaciągając się i wypuszczając dym z ust poczuła jak całe napięcie opuszcza nagle jej ciało, a umysł skupia się na muzyce. Od czasu do czasu nuciła pod nosem tekst piosenki, przez co niektórzy przechodnie na nią spoglądali. Czasami jakieś dziewczyny patrzyły z zainteresowaniem, ponieważ dziewczyna faktycznie nie przypominała na pierwszy rzut oka kobiety, tylko mężczyznę przez co często musiała męczyć się ze spławieniem pustaków w barach lub podczas spaceru po parku.



- Ona zawsze tak się zachowuje? - wzburzona Rukia zwróciła się do Uruhy, patrząc na znikającą za drzwiami postać dziewczyny.
- Z czasem się przyzwyczaisz. - odpowiedziała wypuszczając ze świstem powietrze. Wciąż miała na policzkach rumieńce, a jej ręce dygotały niczym u osoby chorej na Parkinsona. Rukia wolała nie pogarszać sprawy i nie drążyć tematu zachowania Reiko. Westchnęła przeciągle chowając książkę do torebki.
- Lepiej pójdę zapłacić... Im wcześniej zaczniemy tym wcześniej skończymy. - powoli wstała z zamiarem udania się do kasy.
- Rukia... - mimowolnie spojrzała na Uruhę, która również się podniosła. - Jakby coś poszło nie tak to dzwoń, dobrze?
- Um... Dobrze. - zdziwiona troską w głosie przyjaciółki Rukia uśmiechnęła się słabo. Co miałoby, do licha, pójść nie tak w zwiedzaniu miasta?
Pożegnała się z Uruhą krótkim całusem w policzek, następnie poszła zapłacić rachunek. Zapowiadał się ciekawy dzień.


***

A więc, serdecznie witamy na blogu~!
Po ponad roku pisania ff rpg, wraz z Aki postanowiłyśmy odkopać nasze bazgroły z mrocznych czeluści archiwum GG, przerobić na opowiadania i opublikować. Mamy nadzieję, że przypadną Wam do gustu nasze w większości pozbawione logiki, łamiące prawa fizyki opowiadania, których scenariusze przypominają fabułę porno. ^^"

Adiós!